Rowerem z dziećmi

Lato w pełni, zapewne część z Was spędza je w mieście, podobnie jak my. Czekając na sierpniowy wyjazd na wieś korzystamy z pięknej pogody i w każdej wolnej chwili wsiadamy na rowery. Moim zdaniem nie ma lepszej i przyjemniejszej metody odkrywania uroków stolicy niż na dwóch kółkach:) Teraz kółek mamy już nieco więcej i jeździmy w przeróżnych konfiguracjach, o których chciałabym Wam trochę opowiedzieć.

Z maluszkiem na rower

Czy z maluchem da się jeździć rowerem? Oczywiście, że tak!

Co więcej, da się jeździć z trójką dzieci, które samodzielnie jeszcze nie jeżdżą. Ten etap mamy już za sobą, Staś śmiga jak szalony, Tomek też daje radę, ale to dla nas nowość. Jeszcze w zeszłym roku woziliśmy całą trójkę:) Jak zapakować troje dzieci na dwa dorosłe rowery? Odpowiedź jest bardzo prosta – dwuosobowa przyczepka rowerowa plus fotelik.

Fotelik rowerowy

O przyczepkach Wam jeszcze trochę poopowiadam, co do fotelików to najważniejszą zasadą jest to, że dziecko musi sprawnie chodzić, żeby móc wsiąść na fotelik rowerowy. U nas foteliki sprawdzały się świetnie przy wszystkich dzieciach, Agatka wręcz podskakuje z radości na wieść o wycieczce rowerowej. Jedynym mankamentem fotelików jest fakt, ze dziecko nie może w nich spać. Są co prawda foteliki z opcją odchylenia do tyłu, ja jednak widząc podskakujące na krawężnikach głowy, nigdy nie pozwoliłam dzieciom spać podczas wycieczki w foteliku. Co zrobić gdy maluch zaśnie? Nam zdarzyło się to raz ze Stasiem jak miał około 1,5 roku. Zatrzymaliśmy się wtedy natychmiast na solidną porcję cukru i trochę ruchu i rozbudzeni dojechaliśmy do domu. Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu wybranie się na wycieczkę rano albo po drzemce:)

Jak Tomek zaczął chodzić pożyczyliśmy drugi fotelik i śmigaliśmy w czwórkę. Początkowo trochę się bałam obciążenia, jednak już po kilku chwilach czułam się zupełnie pewnie. Chciałabym też Wam zwrócić uwagę na pewną oczywistą kwestię, która niestety nie dla wszystkich jest tak oczywista. Dziecka zapiętego w foteliku rowerowym pod żadnym pozorem nie można zostawić samego na rowerze. Zmroziło mnie kiedyś jak zobaczyłam zapiętego malucha czekającego na tatę pod sklepem!

Przyczepka rowerowa

Gdy pojawiła się Agatka zaczęliśmy myśleć o rozwiązaniu, które pozwoliłoby nam cieszyć się wspólnym rowerowaniem w piątkę. Oczywiście mogliśmy cisnąć Stasia, żeby nauczył się jeździć samodzielnie, przyznam jednak, że nie bardzo chciał, my też specjalnie go nie motywowaliśmy. Dlatego postanowiliśmy kupić przyczepkę dwuosobową. Ponieważ jest to spory wydatek (odradzam kupowanie najtańszych przyczepek bez atestów i amortyzacji), zdecydowaliśmy się na używaną przyczepkę marki Thule. Dokupiliśmy do niej hamaczek dla niemowląt odpowiedni dla dzieci, które jeszcze nie chodzą (ale trzymają główkę). Generalnie nie ma jednoznacznej dolnej granicy wożenia dzieci w hamaczkach, właściwie każdy producent pisze co innego. Dlatego warto skonsultować z pediatrą czy maluch na pewno jest gotowy. Na początek polecam krótkie i płaskie trasy, żeby przekonać się, czy dziecku taki środek lokomocji w ogóle pasuje. Agatce spodobało się od razu, być może też dlatego, że zawsze miała obok siebie Stasia:) Nasza przyczepka ma bardzo dobrą amortyzację, ogromny bagażnik z tyłu, folię przeciwdeszczową i moskitierę, wywietrzniki z boku i jest bardzo łatwa w montażu do roweru. Po złożeniu mieści się też do bagażnika, dzięki czemu mogliśmy ją zabrać między innymi na Hel.

Nadoczepke.pl

Jeżeli nie jesteście rowerowymi zapaleńcami lub po prostu macie wątpliwości czy Wasze dziecko będzie dobrze się czuło podróżując w ten sposób, polecam na początek wypożyczyć przyczepkę, a dopiero potem podjąć decyzję o kupnie. W ostatni weekend mieliśmy przyjemność testować nowszy model przyczepki Thule dzięki uprzejmości Kasi i Michała z wypożyczalni sprzętu rowerowego nadoczepke.pl.

Powiem wam, że o ile wcześniej byłam całkowicie zakochana w naszej starej przyczepce, tak teraz doceniam rozwiązania, których w starszych modelach brakuje. Przede wszystkim ogromnym atutem nowych modeli jest system pochylania siedziska. Gdy dziecko zasypia, albo ma takie plany, jednym ruchem zmieniamy pozycję z siedzącej na leżącą. Nam przydało się bardzo, Agatka spała dwie godziny, mimo wybojów i dłuższego postoju. Było jej po prostu wygodnie:)

W wypożyczonej przyczepce mieliśmy też dodatkowe kółka, które w kilka sekund zmieniają przyczepkę w dwuosobowy wózek.

Absolutnie genialne rozwiązanie, trochę żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na dokupienie kółek do naszego starego modelu. Znajomi, z którymi jeździmy nad morze mają przyczepki z opcją wózka i spokojnie wjeżdżają nimi na plażę, duże koła sprawiają, że wózki się nie zakopują, a do środka są w stanie zapakować wszystko co potrzebne, a nawet dużo więcej:)

To gdzie na ten rower?

Mamy kilka ulubionych tras po Warszawie, staramy się też ciągle odkrywać nowe miejsca. Z pewnością jedną z najprzyjemniejszych rowerowych ścieżek jest trasa wzdłuż prawego brzegu Wisły, która pozwala poczuć się trochę jak poza wielkim miastem, wśród zieleni i dziczy. Najczęściej przejeżdżamy ze Śródmieścia Mostem Świętokrzyskim i dojeżdżamy do Łazienkowskiego, który od dwóch lat ma również ścieżkę rowerową. Potem Bulwarami Wiślanymi wracamy do Oboźnej, z obowiązkowym przystankiem w Grunt i Woda, knajpie totalnie przyjaznej dzieciom.

Często jeździmy też na Żoliborz (po drodze zatrzymując się na lody na Burakowskiej) i włóczymy się po malowniczych uliczkach, wzdychając dlaczego tam nie mieszkamy (głównie Łukasz).

Jeździmy też w miejsca mniej dzieciowe, jak na przykład Nocny Market czy knajpa przy Muzeum Powstania Warszawskiego Pokój na Lato. Samochodem pewnie by nam się nie chciało, a rowerem od nas jest rzut beretem:)

Jak już wspominałam chłopcy nauczyli się jeździć stosunkowo późno, natomiast wpatrzona w braci Agatka z pewnością będzie śmigać na dwóch kółkach całkiem wcześnie. Póki co uwielbia rowerek biegowy i jak na niespełna dwulatkę radzi sobie całkiem nieźle.

Z doświadczeń znajomych rodziców wiemy, że to właśnie rowerek biegowy jest idealnym rozwiązaniem dla maluchów, które w pewnym momencie przesiadają się na normalny rower. Można też po prostu odkręcić pedały, a kiedy dziecko będzie gotowe samo poprosi o ich przykręcenie. Nasi chłopcy nie byli wielkimi fanami rowerków biegowych, jednak jak już uczyli się jeździć na normalnych rowerach nie korzystaliśmy z bocznych kółek ani kija do prowadzenia. Po kilku próbach po prostu ruszyli naprzód:)

Jest jeszcze jedna bardzo kusząca opcja, na którą my już się nie zdecydujemy, bo dzieci są za duże. Mam tutaj na myśli rowery cargo. Dwa lata temu spędziliśmy cudowny weekend w Kopenhadze i właściwie nie zsiadaliśmy z rowerów. Byłam wtedy już w zaawansowanej ciąży i rower cargo okazał się dla mnie rozwiązaniem idealnym.

W Polsce z uwagi na nie tak dobrze rozwiniętą infrastrukturę rowerową rowery cargo nie cieszą się taką popularnością. Odstraszać może też cena. Największymi warszawskimi fanami rowerów cargo są Karolina i Mariusz prowadzący bloga ourlittleadventures.pl. Mieliśmy możliwość przejechać się ich rodzinnym Dolly Bike i rzeczywiście ten rower wymiata:)

Nasze dzieciaki złapały już rowerowego bakcyla, z czego się ogromnie cieszę! Gdybyście mieli jakiekolwiek pytania dotyczące sprzętu, planowania wycieczek czy polecanych tras, służę pomocą.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *