Wilno

Z Warszawy do Wilna jedzie się 6 godzin, po drodze można zwiedzić zamek w Trokach lub zatrzymać się w położonym nad Niemnem uzdrowisku Druskieniki. Nam udało się kupić tanie bilety (niestety Wizz Air zawiesił już to połączenie) i do stolicy Litwy przenieśliśmy się w niecałą godzinę. Ponieważ w Wilnie byliśmy z Łukaszem jeszcze w okresie przeddzieciowym większość najbardziej oczywistych zabytków (poza cmentarzem na Rossie, którego i tym razem nie udało nam się zobaczyć) mieliśmy już zaliczonych, tym razem skupiliśmy się głównie na atrakcjach dla dzieci.

Doszły mnie słuchy, że moje poprzednie wpisy są ciut za długie, dlatego tym razem będzie krótko, zwięźle i w punktach:)

  • Republika Zarzecza (Užupis)

To jedna z najstarszych dzielnic Wilna, niegdyś zamieszkała głównie przez biedotę, a dziś, jak to często z takimi miejscami bywa, przejęta przez artystyczną bohemę, zarówno lokalną jak i międzynarodową. To właśnie tutaj zarezerwowaliśmy mieszkanie, jak zwykle przez serwis airbnb. Spacer do Starego Miasta zajmuje około 15 minut. Republika Zarzecza nie jest zwykłą dzielnicą, w 1997 mieszkańcy Užupio Res Publiki proklamowali niepodległość i od tego czasu mają własną konstytucję, prezydenta, premiera, hymn, a nawet walutę:) Uzupio ma niepowtarzalny klimat z licznymi kawiarniami, barami, designerskimi sklepikami i pracowniami artystów.

Wyjątkowo ciekawym miejscem jest położony w podwórku przy słynnym pokrytym kłódkami moście Užupio Tiltas Inkubator Sztuki Zarzecza skupiający już od ponad 10 lat litewskich i międzynarodowych artystów alternatywnych. Już samo otoczenie Inkubatora jest niesamowite, pełne przedziwnych instalacji, rzeźb i murali. Instytucja zajmuje się głównie promocją niezależnych młodych artystów, organizuje warsztaty, rezydentury, wystawy i performanse.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Republiki Zarzecza jest umieszczona na 9 m cokole rzeźba Anioła z Zarzecza, odsłonięta w 2002 roku na głównym placu dzielnicy.

  • Ulica Literacka

Położona w samym centrum Starego Miasta Ulica Literacka swoją nazwę zawdzięcza licznym księgarniom i antykwariatom mieszczącym się tu na przełomie XIX i XX wieku. Pod numerem 5 mieszkał w 1923 roku Adam Mickiewicz, a przed II Wojną Światową Czesław Miłosz (Literacka 22). W 2008 roku w malowniczym zaułku tej uliczki postanowiono upamiętnić postaci literatów związanych z Wilnem – przez dwa lata artyści wmurowywali w ściany drewniane, ceramiczne, metalowe i szklane tabliczki poświęcone wybitnym poetom i pisarzom.

Zupełnie niespodziewanie okazało się, że Zaułek Literatów to fantastyczne miejsce do zabawy z dziećmi. Na poczekaniu wymyśliłam grę, która polegała na jak najszybszym odnalezieniu konkretnej tabliczki, np. kto widzi sztuczną szczękę; gdzie jest mapa:) Chłopakom tak się spodobało, że drugiego dnia pobytu w Wilnie wróciliśmy kontynuować zabawę.

  • Muzeum Zabawek

Znajdujące się praktycznie na samej Starówce muzeum to raj przede wszystkim dla młodszych dzieci. Ekspozycja podzielona została na trzy części: archeologiczną, etnograficzną i współczesną. Ogromnym plusem jest fakt, że większość zabawek można dotykać, najcenniejsze oryginalne eksponaty umieszczone się w gablotach. Chłopcom najbardziej podobały się starodawne automaty do gry w piłkę nożną, koszykówkę i hokeja. Agatka, jak to 10-miesięczny maluch, była po prostu zadowolona z możliwości samodzielnej eksploracji przestrzeni. Wstęp do muzeum jest bezpłatny dla dzieci do lat 2, starsze dzieci płacą 3 EURO, dorośli 4 EURO.

  • Muzeum Iluzji

Otwarte w 2016 roku muzeum to prawdziwa gratka, nie tylko dla dzieci. Na 400 m2 znajduje się prawie 70 instalacji, w tym trójwymiarowe obrazy stworzone przez lokalnych artystów, eksponaty tworzące niesamowite złudzenia optyczne, łamigłówki, które zachwieją waszą wiarą w prawa fizyki, obrazy malowane światłem LED, teatr cieni, pomieszczenia, w których świat staje na głowie:) Ogromnym atutem muzeum jest przemiła i pomocna obsługa, która nie tylko odpowie na wszelkie pytania ale też chętnie przejmie aparat i zrobi zdjęcia. Chłopcy nie chcieli wychodzić, my właściwie też nie:) Wstęp do muzeum kosztuje 10 EURO, dzieci do lat 7 nie płacą. Przy kasie można kupić mini „sztuczki” (5 EURO), które zaskoczą gości na niejednej imprezie (i nie mówię tutaj tylko o kinderbalach).

  • Ogród Bernardyński

To najstarszy park Wilna, położony w samym centrum, nad brzegiem Wilenki, u podnóża Góry Giedymina. Trzy place zabaw, cztery fontanny (w tym jedna śpiewająca), place do gry w szachy, staw, kawiarnie, przepiękna stara karuzela – idealne miejsce na popołudniowy relaks.

  • Hala Targowa

Próbowanie lokalnych specjałów jest dla nas obowiązkowym punktem każdej wycieczki, niezależnie od szerokości geograficznej. Hales Turgus mieści się w charakterystycznym budynku z 1906 roku. Na miejscu, poza typowymi stoiskami z lokalnymi wędlinami, pieczywem i kiszonkami, funkcjonuje kilka bardziej hipsterskich knajpek, w których można napić się wina, czy spróbować tradycyjnych litewskich słodyczy.

  • Murale

Wilno jest pełne sztuki ulicznej, z której znaczna część powstała w ramach Vilnius Street Art Festival w 2015 roku. Do najbardziej znanych murali należy z pewnością ten z Trumpem i Putinem. Co ciekawe, w pierwotnej wersji panowie oddawali się pocałunkowi, w nawiązaniu do słynnego berlińskiego Braterskiego pocałunku Breżniewa i Honeckera, jednak po zniszczeniu muralu przez wandali, zmienił on nieco swój wygląd i zarazem wydźwięk.

  • Co jeść w Wilnie?

Jeżeli lubicie tłustą, mięsną kuchnię, Wilno z pewnością przypadnie Wam do gustu. Najbardziej chyba charakterystyczną potrawą tradycyjnej kuchni litewskiej są cepeliny, przypominające nieco nasze pyzy, podawane z różnym nadzieniem. Poza tym, zgodnie z zasadą When In Rome… warto spróbować chłodnika litewskiego. Dla dzieci obowiązkowo bliny, na słodko lub słono.

Tak jak wspominałam na początku, będąc w Wilnie po raz drugi, skupiliśmy się praktycznie wyłącznie na przyjemnościach dziecięcych. Dlatego też w tym wpisie nie znajdziecie podstawowych, najbardziej oczywistych atrakcji turystycznych stolicy Litwy, jak Ostra Brama, Bazylika archikatedralna czy Uniwersytet Wileński. Mam jednak nadzieję, że planując odwiedzić Wilno z dziećmi skorzystacie z naszych doświadczeń.

Podobne wpisy

1 komentarz

  1. Bardzo interesujące. Mam sentyment do Wilna, w jakimś sensie mój syn Fraciszek – Pranciškus, przyszedł na świat w Wilnie właśnie. Chociaż moja żona jest innego zdania. Trudno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *